Rak pęcherza moczowego od lat funkcjonuje w powszechnej świadomości jako choroba „typowo męska”. Rzeczywiście, statystyki wyraźnie potwierdzają większą liczbę zachorowań wśród mężczyzn, jednak nie oznacza to, że problem kobiet jest marginalny.
Dostępne dane i doświadczenia kliniczne wskazują, że u pacjentek nowotwór ten bywa rozpoznawany później, często dopiero w bardziej zaawansowanym stadium, a wpływ na to mają zarówno nieswoiste objawy, jak i sposób ich interpretacji na początku drogi diagnostycznej. Zagadnienie to podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Mężczyzn szczegółowo omówiła dr n. med. Bożena Sikora‑Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii, zwracając uwagę nie tylko na epidemiologię i czynniki ryzyka, lecz także na specyficzną sytuację kobiet, u których pierwsze symptomy raka pęcherza są częściej mylone z łagodnymi i znacznie częstszymi schorzeniami, takimi jak zakażenia układu moczowego czy dolegliwości ginekologiczne.
W skali świata rak pęcherza zajmuje dziesiąte miejsce pod względem częstości występowania, natomiast w Polsce w 2023 roku był czwartym najczęściej diagnozowanym nowotworem u mężczyzn. U kobiet nie znalazł się nawet w pierwszej dziesiątce, co liczbowo przekłada się na ponad pięć tysięcy nowych zachorowań rocznie wśród mężczyzn i blisko dwa tysiące wśród kobiet. Podobne proporcje widać w umieralności: rocznie niemal trzy tysiące zgonów dotyczy mężczyzn, a około tysiąca kobiet. Choć różnice w zapadalności są oczywiste, dwa tysiące nowych przypadków u kobiet każdego roku to nadal znacząca grupa pacjentek, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę częstsze rozpoznawanie choroby dopiero w jej późniejszym stadium.
Najsilniejszym i najlepiej udokumentowanym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu. Ponad dziewięćdziesiąt procent przypadków raka pęcherza diagnozuje się po 55. roku życia, a mediana wieku wynosi 73 lata. Coraz częściej jednak obserwuje się również chorych młodszych – najmłodszy pacjent w doświadczeniu klinicznym ekspertki miał zaledwie 37 lat. Warto zwrócić uwagę, że w młodszych grupach wiekowych różnice w rozpowszechnieniu palenia między kobietami a mężczyznami istotnie się zmniejszyły, co sugeruje, że struktura zachorowań może w kolejnych latach ewoluować, a udział kobiet – wzrosnąć.
Najczęstszym objawem raka pęcherza jest krwiomocz, widoczny gołym okiem lub wykrywany tylko w badaniu ogólnym moczu. Może występować epizodycznie, co często prowadzi do jego bagatelizowania, zwłaszcza że zwykle nie towarzyszy mu ból. Nowotwór może także powodować objawy takie jak częstomocz, parcia naglące, pieczenie podczas oddawania moczu czy uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza. Te dolegliwości bardzo przypominają symptomy infekcji, dlatego w praktyce klinicznej pierwszym rozpoznaniem bywa zakażenie układu moczowego. Problem pojawia się wtedy, gdy mimo nawracających objawów diagnostyka nie jest poszerzana. Wielokrotne leczenie antybiotykami bez wykonania badań obrazowych lub cystoskopii znacząco wydłuża czas do postawienia prawidłowej diagnozy.
Międzynarodowy raport „Women Unseen: Tackling the Gender Care Gap in Bladder Cancer” pokazuje, że aż 39% kobiet na początku leczenia otrzymywało terapię antybiotykową jak w przypadku infekcji, podczas gdy u mężczyzn odsetek ten wynosił 21%. Ponad połowa badanych kobiet nie znała objawów raka pęcherza, a 64% nie miało świadomości, że widoczna krew w moczu może być sygnałem nowotworu. Co więcej, blisko jedna trzecia pacjentek miała poczucie, że ich objawy nie zostały potraktowane poważnie podczas pierwszej konsultacji. W jednym z analizowanych badań z Anglii wykazano, że 27% kobiet odbyło trzy lub więcej wizyt, zanim otrzymało skierowanie na odpowiednie badania, podczas gdy wśród mężczyzn sytuacja ta dotyczyła tylko 11%. Każda dodatkowa wizyta oznacza kolejne tygodnie lub miesiące zwłoki, a czas w przypadku raka pęcherza ma kluczowe znaczenie.
Dr Sikora-Kupis podkreśla, że krwiomocz u kobiet często bywa interpretowany jako infekcja pęcherza lub mylony z krwawieniem z dróg rodnych. Sama diagnoza zakażenia nie jest błędem, bo jest ono jedną z najczęstszych przyczyn podobnych objawów, jednak problemem staje się brak pogłębionej diagnostyki, gdy dolegliwości nawracają. Proces diagnostyczny może dodatkowo wydłużać się po skierowaniu do specjalisty, m.in. z powodu oczekiwania na wizytę czy na wykonanie badań takich jak cystoskopia. Ekspertka zwraca również uwagę na możliwe różnice biologiczne, w tym wpływ hormonów oraz odmienną ekspresję receptorów, co może przekładać się na bardziej agresywny przebieg choroby u części pacjentek. W praktyce częściej obserwuje się u kobiet nowotwory naciekające mięśniówkę już w momencie rozpoznania.
Wszystkie te czynniki – nieswoiste objawy, utrwalone stereotypy, opóźnienia w diagnostyce i możliwe różnice biologiczne – sprawiają, że droga kobiety od pierwszych symptomów do postawienia diagnozy raka pęcherza bywa znacznie dłuższa niż w przypadku mężczyzn. Tymczasem wczesne rozpoznanie ma kluczowe znaczenie dla rokowania. Najważniejsze przesłanie pozostaje jednoznaczne: każdy makroskopowy krwiomocz wymaga pilnej diagnostyki urologicznej, bez względu na płeć pacjenta. Poprawa wyników leczenia zaczyna się dużo wcześniej niż w sali operacyjnej – na poziomie świadomości objawów, czujności lekarzy i przełamywania schematów, zgodnie z którymi u kobiety z dolegliwościami ze strony układu moczowego jest to „zwykłe zapalenie pęcherza”.
Źródło: Medicalpress