4 lutego, z okazji Światowego Dnia Walki z Rakiem, warto przyjrzeć się sytuacji pacjentów onkologicznych w Polsce. Najnowsze dane zaprezentowane w raporcie Fundacji Alivia „Potrzeby i doświadczenia pacjentów onkologicznych 2026” pokazują, że mimo pewnych pozytywnych zmian, kluczowe problemy systemowe pozostają nierozwiązane.
Wyniki badania prowadzonego przez fundację wskazują, że:
Choć w porównaniu z rokiem poprzednim nieznacznie zmniejszył się odsetek pacjentów oczekujących na diagnozę 3-6 miesięcy, skala tej poprawy jest marginalna. Nadal ogromna część chorych poznaje rozpoznanie zbyt późno, aby móc w pełni wykorzystać możliwości terapeutyczne.
Główne źródła opóźnień to:
To właśnie ten etap – diagnostyka przedszpitalna – okazuje się największą „czarną dziurą” w systemie.
Z raportu wynika, że tylko 25% pacjentów otrzymało diagnozę we wczesnym stadium choroby.
Pozostali dowiadywali się o nowotworze dopiero wtedy, gdy był zaawansowany miejscowo lub uogólniony – często już z przerzutami.
– Za późna diagnoza to nie jest jednostkowy przypadek ani pech pacjenta – to systemowy problem, który w onkologii kosztuje życie. Nasze badanie pokazuje, że pacjenci zbyt długo krążą między gabinetami i badaniami, zamiast jak najszybciej rozpocząć leczenie. W efekcie choroba jest rozpoznawana późno, gdy możliwości terapeutyczne są ograniczone, a rokowania znacząco gorsze – podkreśla Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia.
Jedna z pacjentek fundacji opowiedziała, że pierwsze objawy pojawiły się u niej we wrześniu 2023 r.
Wyniki badań wskazywały na nowotwór już w październiku, jednak kartę DiLO otrzymała dopiero w styczniu.
Operację miała w lutym 2024 r., a dziś przechodzi chemioterapię. Jej doświadczenie odzwierciedla los wielu chorych w Polsce.
Choć:
to co czwarty czekał na terapię ponad pół roku.
To oznacza, że nawet jeśli same ośrodki onkologiczne są oceniane dobrze (80% pacjentów jest zadowolonych), to problemem pozostaje droga, którą trzeba przebyć, zanim leczenie się rozpocznie.
Aż 38% pacjentów nigdy nie miało kontaktu z koordynatorem – mimo że rola ta jest kluczowym elementem Krajowej Sieci Onkologicznej. Z drugiej strony osoby, które miały zapewnioną taką opiekę, oceniają ją bardzo wysoko, co pokazuje, że koordynacja działa – ale nie jest powszechna.
Jak zaznaczyła podczas debaty związanej z prezentacją raportu Dorota Korycińska z Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, kluczowym problemem jest etap poprzedzający wystawienie karty DiLO:
– W mojej ocenie najbardziej bolesnym problemem w onkologii jest bardzo długi okres diagnostyki przedszpitalnej. Mamy takie doświadczenia, że jeszcze przed wystawieniem karty DiLO pacjent błądzi w systemie. O ile pacjent, który już dostanie się do szpitala, zazwyczaj ma rozpoczęte leczenie i ono jakoś przebiega – w niektórych ośrodkach lepiej, w innych gorzej, ale jednak przebiega – to cały dramat rozgrywa się wcześnie – mówiła.
Przedstawiciele organizacji pacjenckich podkreślają zgodnie, że ten fragment ścieżki w ogóle nie jest monitorowany – dlatego wymaga pilnych zmian.
Źródło: Medexpress