Terapia radioligandowa to jedna z najbardziej obiecujących metod leczenia raka prostaty. Prof. dr hab. n. med. Daria Handkiewicz-Junak, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, tłumaczy, na czym polega ta innowacyjna metoda i jakie wyzwania wiążą się z jej wdrożeniem w Polsce.
Terapia radioligandowa łączy precyzyjne ukierunkowanie z działaniem radioaktywnym. Specjalne cząsteczki – ligandy – rozpoznają określone cele biologiczne na komórkach nowotworowych, a następnie przenoszą do nich izotop promieniotwórczy. Dzięki temu promieniowanie działa głównie w obrębie guza i przerzutów, minimalizując uszkodzenia zdrowych tkanek.
Przed rozpoczęciem leczenia możliwe jest również przeprowadzenie diagnostyki przedterapeutycznej, wykorzystującej ligand połączony z innym izotopem. Pozwala to precyzyjnie określić, które miejsca wymagają leczenia i czy izotop dotrze do wszystkich ognisk nowotworowych.
Chociaż terapia radioligandowa nie jest w Polsce nowością – stosowana jest od lat w leczeniu raka tarczycy czy nowotworów neuroendokrynnych – w przypadku raka prostaty jej potencjalne zastosowanie obejmuje znacznie większą liczbę pacjentów. W związku z tym konieczne jest przygotowanie systemu opieki do obsługi tej terapii.
Kluczowe znaczenie ma również rozszerzenie zespołu terapeutycznego. Oprócz onkologa klinicznego, urologa i radioterapeuty, w leczeniu raka prostaty niezbędna będzie obecność lekarza medycyny nuklearnej. Ważne jest opracowanie spójnego modelu kwalifikacji pacjentów, ustalenie ścieżki terapeutycznej oraz jasne określenie odpowiedzialności na każdym etapie leczenia.
W przypadku nowotworów neuroendokrynnych terapia radioligandowa stosowana jest od około 20 lat, ale w raku prostaty – jeśli dojdzie do refundacji – zaczyna się od zera. Największym wyzwaniem będzie znacznie większa liczba pacjentów oraz nowe zadania dla medycyny nuklearnej, która coraz częściej pełni funkcję terapeutyczną, a nie tylko diagnostyczną.
Organizacja pracy, obciążenie czasowe lekarzy i współpraca interdyscyplinarna wymagają przemyślanego podejścia. Konieczne jest również ustalenie jasnych procedur dotyczących podawania izotopu, monitorowania pacjenta, podejmowania decyzji o kolejnych cyklach terapii oraz reagowania na ewentualne skutki uboczne.
Obecnie największe korzyści mogą odnieść pacjenci z przerzutowym rakiem prostaty opornym na leczenie hormonalne, u których wcześniej zastosowano przynajmniej jeden rzut chemioterapii docetakselem, a u niektórych także kabazytakselem. Trwają badania nad wprowadzeniem terapii na wcześniejszych etapach leczenia, jednak wówczas należy szczególnie monitorować potencjalne skutki uboczne.
Terapia radioligandowa jest kosztowna, dlatego decyzje o jej wdrożeniu muszą uwzględniać zarówno skuteczność kliniczną, jak i dostępność środków finansowych. Jej stosowanie wymaga racjonalnego wykorzystania zasobów, tak aby leczenie trafiało przede wszystkim do pacjentów, którzy mogą odnieść największą korzyść kliniczną.
Na świecie prowadzone są intensywne badania nad nowymi ligandami i izotopami, w tym emiterami promieniowania alfa, które charakteryzują się większą zdolnością niszczenia komórek nowotworowych. Terapia radioligandowa w przyszłości może znaleźć zastosowanie także w leczeniu innych nowotworów, np. raka piersi czy płuca.
W Polsce również prowadzone są badania nad nowymi zastosowaniami terapii, a rozwój tej dziedziny może realnie poprawić sytuację pacjentów z nowotworami złośliwymi.
Źródło: Co w zdrowiu