Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło analizę dotyczącą przyszłości wykazów bezpłatnych leków, które obejmują obecnie m.in. seniorów, dzieci, młodzież oraz kobiety w ciąży i połogu. Powodem są dynamicznie rosnące koszty programu, które w ciągu kilku lat wzrosły z poziomu około 2 mld zł do niemal 10 mld zł rocznie.
Resort podkreśla, że nie chodzi o likwidację programu, lecz o ocenę jego struktury i możliwych mechanizmów optymalizacji, szczególnie tam, gdzie wydatki publiczne są najwyższe.
Program bezpłatnych leków początkowo obejmował osoby powyżej 75. roku życia, jednak z czasem był sukcesywnie rozszerzany o kolejne grupy pacjentów. Dziś skala finansowania jest znacznie większa niż na początku jego funkcjonowania. We wrześniu 2023 roku nastąpiło rozszerzenie programu bezpłatnych leków o osoby 65 plus oraz o dzieci i młodzież do 18. roku życia.
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że:
Łącznie wydatki na wszystkie grupy objęte programem sięgnęły niemal 9,9 mld zł, co stanowi ponad 60 proc. całego budżetu refundacji aptecznej. Jeśli cała refundacja apteczna w ubiegłym roku wyniosła 15,8 mld zł, to oznacza, że bezpłatne leki odpowiadają za ok. 62,6 procent tego budżetu.
7 kwietnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk zwróciła się do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji o przeprowadzenie szczegółowej analizy wszystkich substancji czynnych znajdujących się na wykazach bezpłatnych leków.
Celem jest ocena wpływu poszczególnych pozycji na budżet publiczny, z uwzględnieniem m.in.: wysokości dopłat pacjenta, liczby refundowanych opakowań, miejsca danej terapii w leczeniu, dostępności alternatywnych metod, bezpieczeństwa zamiennictwa.
Przewidywane i rozważane do wdrożenia mechanizmy modyfikacji wykazu mogłyby obejmować m.in. następujące strategie:
Jednym z istotnych problemów wskazywanych przez Ministerstwo Zdrowia jest sposób realizacji recept przez osoby korzystające z bezpłatnych leków. Dotychczasowe analizy pokazały, że pacjenci, którzy nie ponoszą kosztów przy realizacji recepty, częściej wybierają droższe produkty oryginalne, nawet jeśli dostępne są znacznie tańsze odpowiedniki zawierające tę samą substancję czynną.
Przykładowo, w niektórych grupach lekowych różnica pomiędzy najtańszym a najdroższym preparatem może wynosić od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych za opakowanie, co przy dużej skali programu znacząco wpływa na wydatki publiczne.
Na obecnym etapie Ministerstwo Zdrowia nie ogłosiło jeszcze konkretnych zmian, lecz przygotowuje podstawy do ewentualnej modyfikacji zasad funkcjonowania wykazów.
Dyskusja dotyczy przede wszystkim tego, jak utrzymać dostępność programu dla pacjentów, jednocześnie ograniczając nieefektywne wydatki związane z finansowaniem droższych odpowiedników lub preparatów generujących największe koszty przy niewielkiej dopłacie własnej.
Planowane analizy mogą mieć istotne znaczenie zarówno dla przyszłości programu bezpłatnych leków, jak i dla sposobu kształtowania polityki refundacyjnej w kolejnych latach.
Źródło: Rynek Zdrowia