Rak pęcherza moczowego to nowotwór, w którym wyzwaniem jest nie tylko jego wykrycie, ale również dalsze postępowanie po leczeniu. Nawet gdy guz zostaje usunięty, ryzyko nawrotu choroby pozostaje wysokie. Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie „Cell” wskazuje, że test moczu oparty na analizie DNA guza może pomóc ocenić, czy choroba została rzeczywiście opanowana.
Większość chorych na raka pęcherza rozpoznaje się na etapie raka nienaciekającego mięśniówki pęcherza (NMIBC), czyli gdy nowotwór pozostaje ograniczony do bardziej powierzchownych warstw narządu. Mimo to choroba często nawraca.
Standardowe leczenie obejmuje przezcewkową resekcję guza, a u pacjentów z wyższym ryzykiem – również dopęcherzową immunoterapię BCG. Wciąż jednak brakuje wiarygodnych narzędzi, które pozwalałyby przewidzieć, u których pacjentów takie leczenie będzie wystarczające, a którzy wymagają innego podejścia.
Proponowana metoda opiera się na analizie fragmentów DNA guza obecnych w moczu. W raku pęcherza jest to szczególnie korzystne, ponieważ badanie można wykonać w sposób nieinwazyjny.
Jednym z kluczowych problemów wcześniejszych podejść diagnostycznych była jednak możliwość wykrywania mutacji, które nie są związane z nowotworem. W nabłonku pęcherza, zwłaszcza wraz z wiekiem, mogą pojawiać się zmiany genetyczne, które nie oznaczają choroby, ale mogą być wychwytywane przez bardzo czułe testy.
Badacze określili to zjawisko jako clonal cystopoiesis i opracowali metodę pozwalającą odróżnić takie zmiany od rzeczywistego sygnału choroby nowotworowej. Dzięki temu test ma większą swoistość i zmniejsza ryzyko błędnej interpretacji wyników.
Autorzy badania podkreślają, że test pozwala nieinwazyjnie wykrywać minimalną chorobę resztkową po leczeniu raka pęcherza, a jednocześnie uwzględnia mutacje obecne w prawidłowym urotelium, które komplikowały wcześniejsze badania. Po raz pierwszy mogliśmy odróżnić pacjentów prawdopodobnie wyleczonych dzięki BCG od tych, którzy zostali wyleczeni samą operacją.
Analiza próbek pobieranych przed operacją, po niej oraz po immunoterapii pozwoliła wyróżnić trzy grupy pacjentów:
Pokazuje to, że pacjenci leczeni według podobnego schematu mogą różnić się pod względem biologii choroby i reakcji na leczenie.
Badanie wykazało, że obecność DNA nowotworowego w moczu po zakończeniu leczenia wiąże się z wysokim ryzykiem nawrotu. Z kolei jego brak koreluje z lepszym rokowaniem.
Co istotne, w części przypadków sygnał molekularny pojawiał się wcześniej niż zmiany możliwe do wykrycia w cystoskopii. Oznacza to, że test może dostarczać informacji o aktywności choroby na poziomie niewidocznym jeszcze w standardowej diagnostyce.
Wyniki badania sugerują, że różne typy guzów mają odmienne właściwości biologiczne. Nowotwory oporne na leczenie chirurgiczne wykazują cechy większej agresywności, natomiast te odpowiadające na BCG charakteryzują się wyższym obciążeniem mutacyjnym i wcześniejszą aktywnością immunologiczną. Może to mieć znaczenie dla przyszłej personalizacji terapii.
Autorzy badania zaznaczają, że takie biomarkery predykcyjne są niezwykle istotne. Mamy dziś nowe terapie, które są kosztowne i wiążą się z ryzykiem działań niepożądanych. Chcielibyśmy personalizować leczenie tak, aby każdy pacjent otrzymywał terapię najlepiej dopasowaną do jego nowotworu.
Choć wyniki badania są obiecujące, metoda wymaga jeszcze potwierdzenia w większych grupach pacjentów i w niezależnych ośrodkach. Dopiero wtedy będzie można ocenić jej realne znaczenie w praktyce klinicznej.
Już teraz jednak widać wyraźny kierunek zmian. W raku pęcherza coraz większe znaczenie może mieć nie tylko skuteczność samego zabiegu, ale także to, czy po leczeniu pozostaje molekularny ślad choroby. Jeśli kolejne badania potwierdzą te obserwacje, analiza moczu może stać się ważnym elementem monitorowania i podejmowania decyzji terapeutycznych u pacjentów z NMIBC.
Źródło: Medicalpress