REKLAMA

Badania przesiewowe raka prostaty mogą dorównać mammografii? Nowe dane z kongresu EAU

Badania przesiewowe w kierunku raka prostaty mogą być równie skuteczne jak programy mammograficzne stosowane w diagnostyce raka piersi – wynika z analizy zaprezentowanej podczas kongresu European Association of Urology (EAU26) w Londynie. Wyniki wskazują, że screening raka prostaty pozwala wykrywać klinicznie istotne nowotwory z podobną skutecznością jak mammografia, a liczba wykonywanych biopsji pozostaje porównywalna.

Różne podejście do badań przesiewowych

Rak prostaty i rak piersi należą do najczęściej diagnozowanych nowotworów odpowiednio u mężczyzn i kobiet w Europie. Mimo podobnej skali problemu systemowe podejście do badań przesiewowych w obu przypadkach znacząco się różni. Programy mammograficzne funkcjonują w wielu krajach europejskich od ponad trzech dekad i są elementem profilaktyki populacyjnej.

Screening raka prostaty nie został natomiast wprowadzony w większości państw jako powszechny program. Powodem były wieloletnie wątpliwości dotyczące testu PSA oraz obawy o nadrozpoznawalność choroby i związane z nią ryzyko niepotrzebnego leczenia. W praktyce wielu mężczyzn wykonuje jednak badanie PSA poza programami populacyjnymi, często z własnej inicjatywy.

Porównanie testu PSA i mammografii

Naukowcy z Niemieckiego Centrum Badań nad Rakiem (DKFZ) w Heidelbergu porównali wyniki badania PROBASE, dotyczącego wczesnego wykrywania raka prostaty, z danymi z niemieckiego programu badań przesiewowych raka piersi.

Analiza objęła:

  • 39 392 mężczyzn w wieku 45 lub 50 lat, którzy wykonali test PSA w ramach badania PROBASE,
  • ponad 2,8 mln kobiet w wieku 50-69 lat objętych populacyjnym programem mammografii.

Celem było zestawienie skuteczności metod diagnostycznych, liczby wykonywanych biopsji oraz ryzyka nadrozpoznawalności.

Wyniki pokazały, że test PSA w połączeniu z rezonansem magnetycznym generował więcej wyników fałszywie dodatnich niż mammografia – około 37-42 proc. wobec ok. 10 proc. w przypadku badań piersi. Jednocześnie liczba pacjentów kierowanych na biopsję była bardzo zbliżona: 0,8-2,4 proc. w screeningach raka prostaty oraz ok. 1,1 proc. w mammografii.

Co istotne, biopsje wykonywane po badaniach prostaty częściej potwierdzały obecność klinicznie istotnego nowotworu. W przypadku raka prostaty stwierdzano go w 50-68 proc. biopsji, natomiast w mammografii w około 10 proc. Odsetek wykrywanych nowotworów inwazyjnych był natomiast podobny – 60-74 proc. w screeningach prostaty i około 73 proc. w programach mammograficznych.

Nadrozpoznawalność nadal wyzwaniem

Badania przesiewowe raka prostaty częściej wykrywają również nowotwory o niskiej agresywności. W analizie stanowiły one 26-31 proc. przypadków, podczas gdy w programach mammograficznych około 22 proc.

W przypadku raka prostaty stosuje się jednak strategię ograniczania nadmiernego leczenia – tzw. aktywny nadzór. Polega on na regularnym monitorowaniu choroby i rozpoczęciu terapii dopiero wtedy, gdy pojawiają się oznaki progresji.

Jak podkreśla dr Sigrid Carlsson z Niemieckiego Centrum Badań nad Rakiem, główna autorka badania:
„Dopóki nie mamy programu populacyjnego dla raka prostaty, nie możemy zrobić idealnego porównania z mammografią. Dane z naszego badania sugerują jednak, że gdyby screening prostaty objął całą populację, jego wyniki byłyby bardzo podobne do programów badań raka piersi”.

Kolejne pytanie: koszty systemu

Choć analiza opiera się na danych z Niemiec, badacze podkreślają, że jej wnioski mogą mieć znaczenie także dla innych krajów europejskich. W dyskusji o wprowadzeniu populacyjnych badań przesiewowych raka prostaty coraz częściej pojawia się jednak nie tylko kwestia skuteczności, lecz także kosztów organizacji takiego programu.

Naukowcy analizują obecnie, jak wyglądałby systemowy program badań przesiewowych w porównaniu z obecnym modelem, w którym badania PSA wykonywane są głównie z inicjatywy pacjentów.

Źródło: Co w zdrowiu

Przejdź do treści