Profilaktyka i diagnostyka nowotworów w Polsce pozostają znaczącym wyzwaniem, mimo że dostęp do nowoczesnych metod leczenia onkologicznego jest oceniany jako stosunkowo dobry. Eksperci zgodnie podkreślają, że o skuteczności terapii decyduje przede wszystkim szybka i precyzyjna diagnostyka, która w praktyce wciąż napotyka liczne bariery organizacyjne i systemowe. Jednocześnie działania profilaktyczne i edukacja zdrowotna nie docierają do społeczeństwa w wystarczającym zakresie. Problematyka nowotworów zarówno u kobiet, jak i mężczyzn była szeroko omawiana podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu do spraw zdrowia mężczyzn.
Dr Anna Bonder-Nowicka, ordynator Oddziału Urologii w Szpitalu Praskim, zwróciła uwagę na wyjątkowo niski poziom świadomości zdrowotnej, zwłaszcza wśród młodzieży i młodych dorosłych – mimo niemal nieograniczonego dostępu do informacji. W przypadku mężczyzn dodatkową przeszkodą w wczesnym wykrywaniu nowotworów urologicznych pozostaje obowiązek posiadania skierowania do urologa. Wydłuża to drogę diagnostyczną i zniechęca wiele osób do podejmowania działań profilaktycznych. Kobiety znacznie częściej korzystają z opieki ginekologicznej, natomiast mężczyźni rzadziej zgłaszają się do specjalistów. W efekcie wskaźniki rozpoznawalności nowotworów w Polsce pozostają niezadowalające, a wyniki leczenia nadal odstają od standardów wielu krajów europejskich. Tymczasem szybka diagnoza mogłaby przełożyć się na krótsze, tańsze i mniej obciążające leczenie.
Do sprawy skierowań odniósł się również poseł Marcin Józefaciuk, przypominając, że już rok wcześniej do Ministerstwa Zdrowia trafił wniosek o zniesienie obowiązku posiadania skierowania do urologa. Resort podtrzymał jednak stanowisko o braku planów w tym zakresie, argumentując, że lekarze POZ mogą kierować pacjentów na badanie PSA, a zniesienie skierowań mogłoby doprowadzić do nadmiernego obciążenia poradni urologicznych osobami z mniej poważnymi dolegliwościami. Poseł zadeklarował ponowne podjęcie rozmów z ministerstwem.
W trakcie posiedzenia omówiono również sytuację pacjentek z rakiem piersi. Dr Joanna Kufel‑Grabowska z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku wskazała, że choć dostęp do leczenia jest w Polsce na światowym poziomie, problemem pozostaje brak refundacji nowoczesnych testów molekularnych, zwłaszcza testów wielogenowych. Badania te pozwalają ocenić, czy pacjentka rzeczywiście potrzebuje chemioterapii, a w wielu przypadkach umożliwiają uniknięcie półrocznego leczenia cytostatykami. Koszt testu, sięgający około 10 tysięcy złotych, sprawia jednak, że wiele kobiet wykonuje go prywatnie. Podczas konsyliów onkologicznych rekomendacje dotyczące takich badań pojawiają się niemal co tydzień, a w około 40 procentach przypadków ich wynik wpływa na zmianę decyzji terapeutycznej – czasem pozwalając zrezygnować z chemioterapii, a w innych sytuacjach uzasadniając jej konieczność.
Znaczenie diagnostyki genetycznej podkreślał także dr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej. Zwrócił uwagę, że wykrycie mutacji BRCA1 u kobiety powinno skutkować objęciem badaniami całej rodziny, w tym mężczyzn, którzy również obarczeni są ryzykiem zachorowania na określone nowotwory, takie jak rak trzustki, prostaty czy piersi. Ekspert przekonywał, że refundacja testów wielogenowych jest konieczna, ponieważ pozwalają one lepiej dostosować terapię do profilu molekularnego nowotworu oraz prognozować ryzyko nawrotu choroby. Podkreślił również, że chemioterapia jest terapią ciężką i wymagającą hospitalizacji, dlatego jej stosowanie powinno być jak najbardziej precyzyjnie uzasadnione. Dr Tysarowski przypomniał, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji analizowała wcześniej możliwość refundacji takich testów w odniesieniu do innych nowotworów, a obecna ocena obejmuje wyłącznie raka piersi, co daje nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie. Dodatkowo zwrócił uwagę na potrzebę refundacji płynnej biopsji, której brak nierzadko opóźnia postawienie trafnej diagnozy.
Kwestie związane z badaniami genetycznymi poruszyła również Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki. Podkreśliła oczekiwanie środowiska pacjenckiego na ustawę regulującą tę sferę – w tym zasady wysyłki próbek za granicę i przechowywania wyników badań. Wskazała również na niski poziom profilaktyki onkologicznej w Polsce, który od lat nie ulega znaczącej poprawie. Jej zdaniem wzrost zgłaszalności na badania profilaktyczne będzie możliwy dopiero po zwiększeniu finansowania oraz wprowadzeniu zmian organizacyjnych.
O profilaktyce – tym razem w kontekście wirusa HPV – mówił prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej. Komentował on potrzebę zwalczania mitów dotyczących HPV i szczepień. Jak wskazały przywołane przez Igora Grzesiaka dane z 2024 roku, jedynie trzy czwarte badanych słyszało o wirusie HPV, a tylko co czwarta osoba potrafiła wskazać choroby, które może powodować. Około połowa ankietowanych wiedziała o istnieniu szczepień. Eksperci podkreślali, że młodsze pokolenia charakteryzują się większą świadomością zagrożeń, dlatego warto rozważyć rozszerzenie programu bezpłatnych szczepień również na młodzież szkół średnich, która po osiągnięciu pełnoletności mogłaby samodzielnie decydować o zaszczepieniu.
Podczas posiedzenia zwrócono uwagę także na rosnący problem zachorowań na raka pęcherza moczowego. Dr Bożena Sikora‑Kupis z Narodowego Instytutu Onkologii podkreśliła, że głównym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu, a choć nowotwór ten kojarzony jest zwykle z osobami starszymi, statystyki epidemiologiczne wskazują na coraz większą liczbę przypadków wśród młodszych osób. Lekarka przywołała przykład 37‑letniego pacjenta, u którego zdiagnozowano raka pęcherza. Objawy choroby bywają bagatelizowane, a pacjenci często otrzymują w podstawowej opiece zdrowotnej antybiotyki bez wykonania kluczowych badań diagnostycznych. To prowadzi do opóźnień, które mogą trwać tygodniami. Nawet po uzyskaniu skierowania do urologa zdarza się, że od razu nie wykonuje się cystoskopii, co dodatkowo wydłuża ścieżkę diagnostyczną. Zdaniem ekspertki niezbędne jest zarówno zwiększenie świadomości objawów wśród pacjentów, jak i lepsza edukacja lekarzy POZ oraz skrócenie czasu oczekiwania na diagnostykę specjalistyczną.
Źródło: mZdrowie