Polski rynek wyrobów medycznych należy do jednych z większych i bardziej zróżnicowanych sektorów związanych z ochroną zdrowia. Tworzą go tysiące firm, setki zakładów produkcyjnych oraz rosnąca liczba startupów rozwijających nowoczesne technologie medyczne. Przedstawiciele branży zwracają jednak uwagę, że mimo dużego potencjału rozwojowego sektor wciąż napotyka na liczne bariery utrudniające wdrażanie innowacji i współpracę z publicznym systemem ochrony zdrowia.
O wyzwaniach stojących przed branżą mówił na łamach Rynku Zdrowia Wojciech Szefke, prezes Organizacji Pracodawców Przemysłu Medycznego Technomed.
Jak podkreśla Wojciech Szefke, skala rynku wyrobów medycznych w Polsce jest często niedoceniana. Według szacunków działa na nim ponad 20 tys. podmiotów związanych z handlem wyrobami medycznymi, a po uwzględnieniu sprzedaży detalicznej liczba ta przekracza 30 tys. firm i placówek. W obrocie hurtowym funkcjonuje ponad 3200 podmiotów, a dodatkowo rozwija się około 270 startupów.
Zdaniem przedstawicieli branży trudno mówić o jednym rynku wyrobów medycznych. Obejmuje on bowiem wiele różnych segmentów – od rynku szpitalnego i refundacyjnego, przez wyroby wydawane na zlecenie, po medycynę estetyczną czy stomatologię. Każdy z nich działa według własnych zasad i mierzy się z odmiennymi wyzwaniami.
Jednym z najważniejszych obszarów pozostaje rynek zamówień publicznych. To właśnie tutaj przedsiębiorcy najczęściej odczuwają skutki trudnej sytuacji finansowej placówek medycznych.
Jak wskazuje Wojciech Szefke, część szpitali przeznacza na wynagrodzenia więcej środków, niż wynosi wartość ich kontraktów z NFZ. W konsekwencji rośnie zadłużenie placówek, a dostawcy coraz częściej muszą czekać na zapłatę za dostarczone produkty i usługi.
Problemy nie dotyczą jednak wyłącznie finansów. Przedstawiciele branży zwracają uwagę na niewystarczające wykorzystywanie kryteriów jakościowych przy przetargach oraz ograniczony dialog pomiędzy zamawiającymi a producentami i dostawcami nowych technologii medycznych.
Kolejnym wyzwaniem pozostają obowiązki administracyjne i prawne. Jak zauważa prezes Technomedu, firmy muszą analizować dużą liczbę dokumentów i wzorów umów, co generuje dodatkowe koszty. Branża od lat postuluje większą standaryzację dokumentacji przetargowej w wybranych segmentach rynku.
Zdaniem ekspertów brak takich rozwiązań wpływa nie tylko na funkcjonowanie przedsiębiorstw, ale ostatecznie również na ceny oferowanych produktów.
Jednym z najczęściej podnoszonych problemów jest brak przejrzystej ścieżki umożliwiającej zgłaszanie i wdrażanie nowych technologii medycznych do publicznego systemu ochrony zdrowia.
– Wiele bardzo ciekawych projektów trafia za granicę albo jest rozwijanych wyłącznie pod eksport. Firmy nie mają pewności, czy inwestowane w Polsce środki się kiedykolwiek zwrócą – podkreśla Wojciech Szefke.
Według przedstawicieli sektora startupy i młode firmy często nie wiedzą, czy opracowywane przez nie rozwiązania mają szansę zostać wykorzystane w polskim systemie ochrony zdrowia. W efekcie część innowacyjnych projektów od początku rozwijana jest z myślą o rynkach zagranicznych.
Przedstawiciele branży podkreślają, że Polska dysponuje znaczącym potencjałem produkcyjnym. Szacuje się, że w kraju działa około 300 fabryk wyrobów medycznych, a w wielu obszarach polscy producenci należą do europejskich liderów.
Co więcej, wartość eksportu wyrobów medycznych przewyższa obecnie eksport sektora farmaceutycznego.
Zdaniem Wojciecha Szefkego kluczowe znaczenie ma jednak stworzenie skutecznego systemu komunikacji pomiędzy przedsiębiorcami a administracją publiczną. – Potrzebujemy holistycznej ścieżki komunikacji z administracją. Dzięki temu firmy wiedziałyby, czy rozwiązania, nad którymi pracują, mają szansę zakorzenić się w polskim systemie ochrony zdrowia, czy powinny od razu myśleć o rynkach zagranicznych – mówi.
Przedstawiciele sektora podkreślają, że bez takich rozwiązań Polska może nie wykorzystać w pełni swojego potencjału w obszarze nowoczesnych technologii medycznych, a część innowacji nadal będzie rozwijana przede wszystkim poza granicami kraju.
Źródło: Rynek Zdrowia