REKLAMA
Ukraina, solidarność, jesteśmy solidarni, jesteśmy z Wami

Z Miodowej popłynęły wreszcie dobre wieści dla chorych na raka prostaty

Pierwsza dobra wiadomość: resort zdrowia podjął decyzję o wprowadzeniu od 1 marca zmian w programie lekowym dotyczącym leczenia opornego na kastrację raka gruczołu krokowego. A od 1 kwietnia do koszyka świadczeń gwarantowanych za zostać dodana procedura prostatektomii radykalnej z wykorzystaniem robotów chirurgicznych.

Apele organizacji pacjentów i klinicystów zostały wreszcie wysłuchane. Od 1 marca, w ramach programu lekowego B.54 – „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego” – będzie możliwość leczenia
pacjentów bez przerzutów, tzw. pacjentów M0, z wykorzystaniem trzech molekuł: apalutamidu, darolutamidu i enzalutamidu. Przedstawiciele środowiska pacjentów nie kryją zadowolenia z decyzji resortu zdrowia.

– Cieszy nas, że minister zdrowia uwzględnił nasze wieloletnie postulaty, poszerzając program lekowy od razu o wszystkie trzy zarejestrowane leki. Pozwoliło to uniknąć powtórki sytuacji z 2017 roku, kiedy jeden z producentów przez długi czas blokował rozszerzenie programu lekowego – ocenia Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”.

Podobnego zdania jest farmakolog dr n. farm. Leszek Borkowski, prezes Fundacji „Razem w chorobie”, były prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, który dodatkowo przypomina, że na tę decyzję pacjenci czekali blisko trzy lata.

Pieniądze przeznaczajmy na sprawdzone terapie

– Problem leczenia nowotworu prostaty jest – jak w przypadku innych nowotworów – dynamiczny. Co to znaczy? Leki, które wcześniej stosowaliśmy w zawężonym zakresie, przechodzą kolejne badania kliniczne wskazujące, że należy je zastosować w szerszym lub w węższym zakresie. To sprawia, że mamy jeszcze lepszą wiedzę na temat optymalnego leczenia – podkreśla w rozmowie z Kwartalnikiem NTM dr Leszek Borkowski.

Jak dodaje, dobra refundacja powinna bazować na korzystaniu z tej najnowszej i najbardziej aktualnej wiedzy. – To właśnie te czynniki powinny być głównymi determinantami refundacji. Reasumując, decyzja resortu zdrowia jest dobra, ale szkoda, że musieliśmy tak długo na nią czekać – komentuje.

Jego zdaniem w Polsce nadal wiele pieniędzy, które można byłoby przeznaczyć na finansowanie skutecznych form terapii, jest marnowana. Za najbardziej jaskrawy przykład podaje koszt prowadzenia badań klinicznych nad amantadyną. – Te badania od samego początku budzą mój sprzeciw, ponieważ wiadomym jest, że lek ten nie znajduje zastosowania w leczeniu COVID-19. Pieniądze zmarnotrawione na te badania mogłyby zostać przeznaczone na sfinansowanie wcześniejszego leczenia dla pacjentów
z rakiem prostaty –
ocenia dr Borkowski.

Robot pomoże w operacjach urologicznych

Pozytywną zmianą dla chorych będzie również wprowadzenie od 1 kwietnia możliwości zabiegowego leczenia nowotworów gruczołu krokowego z wykorzystaniem systemu robotowego.

– Bez względu na wybraną metodę, zabieg operacyjnego usunięcia prostaty wymaga olbrzymiej precyzji. Precyzja jest potrzebna, by zwiększyć szanse pacjenta na zachowanie funkcji, takich jak trzymanie moczu czy erekcja, ale przede wszystkim – do dokładnego wypreparowania samej prostaty. To jest bardzo ważne dla podstawowego celu operacji, czyli leczenia onkologicznego. Zadanie to jest trudne, gdyż przestrzeń, w której chirurg operuje, jest bardzo mała, zwłaszcza w przypadku ostatniego etapu zabiegu, czyli odcięcia prostaty od cewki moczowej, która ma średnicę zaledwie 10 milimetrów – podkreśla Monika Ziobro, dyrektor ds. komunikacji krakowskiego Szpitala na Klinach. Dodaje, że dotychczasowe badania kliniczne wskazują na przewagę operacji z wykorzystaniem robota nad procedurami przeprowadzanymi systemami otwartymi i laparoskopowymi.

– Minimalizuje ona ryzyko pooperacyjnego pozostawienia komórek nowotworowych, tzw. dodatnich marginesów. I w przypadku nowotworu ograniczonego tylko do prostaty, czyli tego mniej zaawansowanego, wykazały zero przypadków z dodatnim marginesem w okolicy szczytu prostaty, a w grupie kontrolnej, czyli w przypadku zastosowania innej techniki, było 8,9 proc. przypadków z dodatnim marginesem. To jest istotna różnica – ocenia Monika Ziobro.

Jak wskazuje Leszek Borkowski, dotychczas rozwój chirurgii robotycznej był mocno ograniczony m.in. przez brak finansowania procedur z budżetu państwa. Jednak rozwój tej dziedziny to dobry kierunek w medycynie.

– W praktyce klinicznej zdarza się, że to człowiek jest elementem słabszym od maszyny, jeżeli chodzi o precyzję wykonania pewnych czynności. Jeśli mówimy o robotach stosowanych w chirurgii urologicznej, to jestem zdecydowanym ich zwolennikiem, ponieważ mówimy tu o operowaniu tzw. trudnych miejsc. Sprowadzając to do resekcji guza i przerzutów onkologicznych, to nie wszędzie możemy jej dokonać. Jestem przekonany, że robot, jako urządzenie bardziej precyzyjne i dokładne, będzie w stanie poradzić sobie również z trudnymi przypadkami – mówi Leszek Borkowski.

Zadbajmy o profilaktykę

Pacjenci nie ustają również w apelach o wprowadzenie programu badań przesiewowych w kierunku raka prostaty. Zdaniem Bogusława Olawskiego pandemia zamknęła wielu seniorów w ich domach. – Strach przed zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 , a także ograniczenie w dostępie do systemu ochrony zdrowia, odcisnęły się negatywnie na sytuacji pacjentów z nowotworem prostaty. A przecież to profilaktyka i wczesna diagnostyka jest kluczem do wyleczenia tego nowotworu – podkreśla Bogusław Olawski. Dlatego w jego opinii dobrym i rozsądnym krokiem było włączenie przez Ministra Zdrowia badania poziomu PSA do nowego, rządowego Programu 40+. Pacjenci podkreślają jednak, że nie załatwia to problemów pacjentów w wieku senioralnym, którzy powinni być objęci programem umożliwiającym wczesne wykrycie nowotworu prostaty.

– Cały czas apelujemy o utworzenie powszechnego programu diagnostyki w kierunku raka prostaty. Samo badania PSA nie daje nam bowiem jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy mamy do czynienia z nowotworem prostaty – przypomina Bogusław Olawski.

Ministerstwo Zdrowia ma świadomość niskiej swoistości badania PSA i występującego ryzyka fałszywie dodatnich wyników. Resort zadeklarował, że w ramach realizacji Narodowej Strategii Onkologicznej rozszerzy zakres nowych metod badań przesiewowych, także w kierunku raka prostaty. Pacjenci będą musieli się jednak uzbroić w cierpliwość.

Źródło: Kwartalnik NTM nr 1/2022

Skip to content