Ministerstwo Zdrowia przygotowuje zmiany dotyczące zasad finansowania bezpłatnych leków. Resort chce ograniczyć sytuacje, w których publiczne pieniądze są przeznaczane na droższe leki oryginalne, mimo że na rynku dostępne są tańsze odpowiedniki zawierające tę samą substancję czynną. Firmy farmaceutyczne mają być zapraszane do negocjacji i obniżenia cen.
Zmiany mogą mieć znaczenie również dla pacjentów korzystających z leków stosowanych w chorobach układu moczowo-płciowego. Ministerstwo Zdrowia nie wskazało jednak konkretnych preparatów, których miałyby dotyczyć planowane zmiany.
Jak wynika z wypowiedzi wiceminister zdrowia Katarzyny Kacperczyk dla „Rynku Zdrowia”, resort chce przyjrzeć się sytuacjom, w których w jednej grupie leków występują bardzo duże różnice cenowe.
– Lista bezpłatnych leków 65+ nie może być sposobem na utrzymywanie wysokich cen leków. Obejmuje również te leki, które z punktu widzenia rynku utraciły już status innowacyjny, a mimo to ich ceny sięgają nawet kilkaset złotych. W takich przypadkach przewidujemy negocjacje z firmami w celu przywrócenia konkurencyjności cenowej – mówi „Rynkowi Zdrowia” wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Resort zwraca uwagę, że zdarzają się sytuacje, w których lek oryginalny kosztuje znacznie więcej niż jego odpowiednik z tą samą substancją czynną. W artykule „Rynku Zdrowia” podano przykład różnicy sięgającej 100 zł za lek oryginalny przy cenie generyku wynoszącej 5 zł.
Według Ministerstwa obecny sposób finansowania może sprzyjać wybieraniu przez pacjentów droższych leków oryginalnych, ponieważ przy bezpłatnej realizacji recepty pacjent nie odczuwa różnicy w cenie w taki sam sposób jak osoba, która musi dopłacić do leku.
Planowane rozwiązania mają dotyczyć wszystkich trzech wykazów bezpłatnych leków – dla seniorów, dzieci i młodzieży oraz kobiet w ciąży i połogu.
Na liście bezpłatnych leków dla osób 65+ znajdują się m.in. preparaty stosowane w leczeniu chorób układu moczowo-płciowego. Wśród nich są leki zawierające m.in. solifenacynę, tolterodynę i oksybutyninę, stosowane w leczeniu objawów pęcherza nadreaktywnego, a także tamsulosynę, finasteryd i dutasteryd, wykorzystywane m.in. w leczeniu objawów łagodnego rozrostu gruczołu krokowego.
Na ten moment nie wiadomo, czy to właśnie te leki zostaną objęte zmianami zapowiadanymi przez Ministerstwo Zdrowia. Resort mówi o analizowaniu poszczególnych przypadków, w których występują duże dysproporcje cenowe pomiędzy produktami zawierającymi tę samą substancję czynną. Jak wynika z wypowiedzi wiceminister zdrowia Katarzyny Kacperczyk, chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których droższy lek oryginalny konkuruje na rynku z tańszymi odpowiednikami.
Na ten moment nie wiadomo więc, których konkretnie leków będą dotyczyć zapowiadane zmiany. Ministerstwo zapowiada przygotowanie jasnej procedury i analizowanie poszczególnych przypadków. Warto zatem śledzić kolejne obwieszczenia refundacyjne oraz komunikaty Ministerstwa Zdrowia.
Choć najwięcej uwagi poświęcono liście dla seniorów, planowane zmiany mają mieć szerszy zakres.
Bezpośrednio dotyczą one trzech grup pacjentów:
Lista 65+ jest największym z tych wykazów – znajduje się na niej około 95 proc. wszystkich leków z wykazu refundacyjnego. W przypadku dzieci i młodzieży jest to około 70 proc., a w przypadku kobiet w ciąży i połogu – około 20 proc.
Według danych przytoczonych przez „Rynek Zdrowia” finansowanie przez NFZ bezpłatnych leków przekroczyło w 2025 roku 9 mld zł.
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że nie chodzi o automatyczne usuwanie leków z list bezpłatnych.
– Chodzi raczej o sytuacje, w których mamy do czynienia z bardzo dużą nierównowagą cenową i zaburzeniem konkurencji w ramach danej grupy limitowej. W takich przypadkach przewidujemy negocjacje z firmami w celu przywrócenia konkurencyjności cenowej – mówi Kacperczyk.
Jeżeli producent będzie chciał utrzymać swój lek na liście 65+, a jednocześnie jego cena będzie znacząco wyższa od ceny odpowiedników, możliwa ma być zmiana decyzji refundacyjnej i dostosowanie ceny.
Każda sytuacja ma być jednak analizowana indywidualnie. Resort chce brać pod uwagę m.in. bezpieczeństwo lekowe, poziom konkurencji oraz rzeczywistą dostępność terapii dla pacjentów.
– Chcemy, żeby każda decyzja była podejmowana z uwzględnieniem sytuacji pacjentów, a nie wyłącznie na podstawie samej różnicy cen – precyzuje.
Wiceminister podkreśla również:
– To nie jest rewolucja, a dostępność leczenia dla pacjentów jest najważniejszą przesłanką wszelkich działań. Nie będzie żadnego automatyzmu – podkreśla.
Jednym z argumentów Ministerstwa jest możliwość lepszego wykorzystania środków przeznaczanych na refundację.
Jeżeli lek, który nie jest już rynkową innowacją, ma tańsze odpowiedniki o tej samej substancji czynnej, utrzymywanie wysokiej ceny może – zdaniem resortu – ograniczać środki dostępne na finansowanie innych terapii.
– Tymczasem dostępne są te same leki z inną nazwą handlową, które można kupić w aptece – nawet bez refundacji – za 20 czy 40 zł – mówi Katarzyna Kacperczyk.
Zaoszczędzone w ten sposób środki miałyby pozostać w systemie refundacyjnym i zostać wykorzystane m.in. na rozszerzanie refundacji aptecznej oraz finansowanie nowych, innowacyjnych terapii.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada również wprowadzenie jasnej procedury dotyczącej kształtowania i weryfikowania list bezpłatnych leków.
– W tym tygodniu ogłaszamy zarządzenie, które wprowadzi jasną procedurę, pozwalającą lepiej zarządzać publicznymi środkami i jednocześnie zwiększać dostępność terapii dla pacjentów. Chcemy stworzyć jasne zasady, które pozwolą wszystkim uczestnikom rynku odpowiedzialnie podejść do gospodarowania środkami publicznymi. Wierzę, że również firmy farmaceutyczne mają świadomość, że im efektywniej wykorzystujemy budżet refundacyjny, tym większa jest przestrzeń na finansowanie kolejnych potrzeb pacjentów.
Według zapowiedzi pierwsze zmiany mogą pojawić się już w październikowym obwieszczeniu refundacyjnym. Nie oznacza to jednak, że zmieniona zostanie duża liczba leków. Resort deklaruje, że decyzje mają być podejmowane stopniowo i na podstawie analizy konkretnych przypadków.
Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, które konkretne leki zostaną objęte zmianami ani czy zmienią się zasady ich bezpłatnego wydawania. Ministerstwo dopiero przygotowuje szczegółową procedurę.
Dla pacjentów korzystających z leków refundowanych najważniejsze będzie więc obserwowanie kolejnych obwieszczeń refundacyjnych. Sam fakt, że dany lek znajduje się obecnie na liście 65+, nie oznacza, że zostanie z niej usunięty lub że utraci status leku bezpłatnego.
Resort podkreśla, że przy podejmowaniu decyzji ma brać pod uwagę nie tylko cenę, ale również dostępność leczenia i bezpieczeństwo lekowe.
Źródło: Rynek Zdrowia
Obwieszczenia ministra zdrowia – lista leków refundowanych
Czytaj również: Co jest refundowane?