Rak pęcherza moczowego to jeden z najczęściej diagnozowanych nowotworów układu moczowego. Choć wciąż mówi się o nim znacznie mniej niż o raku piersi czy raku płuca, jego znaczenie epidemiologiczne w Polsce i Europie jest bardzo duże. Co ważne, często daje objawy, które łatwo zlekceważyć. A to może kosztować pacjenta czas, który w onkologii ma kluczowe znaczenie.
W Europie rocznie diagnozuje się ponad 200 tysięcy nowych przypadków, co czyni ten nowotwór jednym z najważniejszych problemów zdrowia publicznego. Nie inaczej jest w Polsce – z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że co roku rozpoznaje się w naszym kraju około 7-8 tysięcy nowych przypadków raka pęcherza moczowego. Znacznie częściej dotyczy on mężczyzn, którzy stanowią około 70-75 proc. wszystkich chorych. Nie oznacza to jednak, że młodsze osoby czy kobiety są całkowicie bezpieczne – zachorowania w tych grupach również się zdarzają.
Rak pęcherza jest czwartym pod względem występowania najczęstszym nowotworem u mężczyzn w Polsce oraz jednym z głównych nowotworów u osób po 60. roku życia. Prawdopodobieństwo zachorowania zwiększa palenie tytoniu (obecnie lub w przeszłości), które jest najważniejszym czynnikiem ryzyka – odpowiada nawet za połowę przypadków raka pęcherza. Substancje rakotwórcze zawarte w dymie tytoniowym są filtrowane przez nerki i trafiają do moczu, gdzie mają bezpośredni kontakt ze ścianą pęcherza. Inne istotne czynniki ryzyka to:
Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że umieralność z powodu raka pęcherza w Polsce pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie (ok. 4,5 tys. zgonów rocznie, jest szóstą przyczyną zgonów z przyczyn onkologicznych), co w opinii ekspertów wynika m.in. z późnego wykrywania choroby.
– Nadal mamy niską świadomość społeczną i zbyt długą ścieżkę diagnostyczną – ocenia prof. dr hab. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
Rak pęcherza moczowego to jeden z najbardziej podstępnych nowotworów. Rozwija się w błonie śluzowej wyściełającej pęcherz. Najczęściej jest to tzw. rak urotelialny (przejściowokomórkowy), który może mieć różny stopień zaawansowania:
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, ponieważ decyduje o sposobie leczenia i rokowaniu. Najbardziej charakterystycznym objawem raka pęcherza jest krwiomocz (krew w moczu). Może on mieć różne nasilenie – mocz może być lekko różowy, ale też intensywnie czerwony. A ponieważ krwiomocz często nie boli bywa bagatelizowany.
– Każdy przypadek krwiomoczu wymaga pilnej diagnostyki. Nawet jeśli objaw ustąpi samoistnie – apelują specjaliści. Inne objawy raka pęcherza moczowego to:
W bardziej zaawansowanym stadium choroby mogą pojawić się:
Diagnostyka opiera się na kilku etapach:
Wybór leczenia zależy od stopnia zaawansowania choroby. W przypadku postaci nieinwazyjnych (ograniczonych do nabłonka pęcherza), które stanowią 70-75 proc. wszystkich przypadków raka pęcherza moczowego, można zastosować przezcewkową elektroresekcję guza (TURBT), a jeśli pacjent z jakichś przyczyn nie kwalifikuje się do tej metody – miejscowe leczenie dopęcherzowe (np. immunoterapia BCG).
W sytuacji, gdy nowotwór nacieka już warstwę mięśniową pęcherza (postać naciekająca), trzeba zastosować dużo bardziej intensywne i obciążające leczenie, czyli:
W ostatnich latach nastąpił ogromny postęp w terapii raka pęcherza. Coraz częściej i z coraz lepszymi efektami stosowane są nowoczesne metody, do których należą:
W Polsce pacjenci mają dostęp do nowoczesnej chirurgii urologicznej, immunoterapii (w ramach programów lekowych) oraz leczenia systemowego zgodnego ze standardami europejskimi. Jednak nadal jest jeszcze wiele do zrobienia.
Jak wynika z raportu „Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego”” (Warszawa 2024), który powstał z inicjatywy Fundacji „Wygrajmy Zdrowie” pod patronatem trzech towarzystw naukowych, jednym z największych wyzwań pozostaje sprawna ścieżka diagnostyczna i dostęp do nowoczesnego leczenia w Polsce. Raport wskazuje na niski poziom świadomości na temat związku raka pęcherza moczowego z paleniem tytoniu, bagatelizowanie sygnałów ostrzegawczych przez pacjentów i odwlekanie wizyty u lekarza POZ (do urologa wciąż potrzebne jest skierowanie!), co wpływa na opóźnienie rozpoznania choroby. Nie przyspiesza go również bezskuteczne leczenie w POZ innych chorób, które mogą powodować podobne objawy (np. zapalenia pęcherza), a także zwlekanie z wydaniem karty DiLO, która jest sposobem na skrócenie kolejki do diagnostyki i leczenia onkologicznego. Problemów w systemie jest jednak znacznie więcej.
– Pomimo istnienia szczegółowych wytycznych i stosunkowo prostego algorytmu początkowego związanego z bezbolesnym krwiomoczem (szczególnie przy jałowym posiewie moczu) w oparciu o badanie ogólne moczu, pozwalającego na wykrycie krwinkomoczu oraz zobiektywizowanie nasilenia krwiomoczu, nowotwór ten jest w Polsce często rozpoznawany w stadium zaawansowanym – napisał w komentarzu do raportu prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Rady Agencji Badań Medycznych. Jak podkreślił, mimo iż eksperci i NFZ rekomendują jako minimum dla ośrodków zabiegowych wykonywanie 30 cystektomii, to ten poziom osiągnęło jedynie 21 placówek wykonujących te operacje ośrodków, czyli 16 proc. – Wskazuje to na znaczne rozproszenie ośrodków, co więcej – często zabiegi te są wykonywane przez ośrodki monospecjalistyczne o małym potencjale do leczenia skojarzonego (np. przedoperacyjnego) czy dla wykorzystania nowych terapii systemowych – dodał.
W opinii prof. dr. hab. Macieja Krzakowskiego, konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej, poprawy wymaga m.in. dostępność badania USG dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, konieczne jest też zwiększenie dostępności cystoskopii (zwłaszcza z wykorzystaniem cystoskopii giętkiej) i zwrócenie uwagi na wskaźniki jakości przezcewkowej elektroresekcji zmian w pęcherzu moczowym.
– Trzecim warunkiem [poprawy sytuacji – dop. red.] jest kompleksowość podejmowania decyzji na temat postępowania diagnostyczno-terapeutycznego – podstawowe znaczenie powinny mieć decyzje zespołów wielospecjalistycznych z udziałem urologów i onkologów oraz koncentrowanie leczenia chirurgicznego w ośrodkach urologicznych o udokumentowanym doświadczeniu w nowotworach urotelialnych. Po czwarte – konieczne jest zwiększenie wykorzystania przedoperacyjnego leczenia systemowego. Kolejnym warunkiem poprawienia sytuacji jest zwiększenie dostępności nowoczesnych metod systemowego leczenia, które u chorych na zaawansowane nowotwory powinno umożliwiać sekwencyjne postępowania – napisał w komentarzu do raportu prof. Maciej Krzakowski.
Autorka: Maja Marklowska-Tomar
Źródło: Kwartalnik NTM nr 2/2026