Używamy plików cookies do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki (odwiedź witrynę dostawcy Twojej przeglądarki aby dowiedzieć się jak to robić).
Aktualności

 

 

              REKLAMY

 

 

 

 

 

Dzięki dobrej diagnostyce rak jajnika z choroby śmiertelnej staje się chorobą przewlekłą
2021-03-24

To bardzo dobra wiadomość - 23 marca specjaliści, podczas warsztatów dziennikarskich pt. #oBRaCAmy na plus., podkreślili, ze chore na raka jajnika kobiety, dzięki nowym terapiom mogą nie tylko znacznie dłużej żyć bez nawrotu choroby, ale też prowadzić normalne, aktywne życie.

Co roku 3,7 tys. Polek dowiaduje się, że ma raka jajnika, a 2,6 tys. kobiet umiera z jego powodu. Około 80 proc. pań, u których diagnozowany jest ten nowotwór, ma więcej niż 50 lat.

"Ze względu na brak specyficznych objawów i skutecznej profilaktyki większość (70-75 proc.) pacjentek z rakiem jajnika trafia do lekarza w zaawansowanym stadium choroby, gdy jest ona rozsiana w jamie brzusznej. Jak podkreślali eksperci, nie ma wówczas szans na wyleczenie, a nowotwór ma charakter nawrotowy - do nawrotu dochodzi w 80 proc. przypadków. Dlatego jedynie 44 proc. pacjentek z rakiem jajnika przeżywa pięć lat, podczas gdy np. w raku piersi odsetek ten wynosi 79 proc.

Dr Małgorzata Stawicka-Niełacna z Katedry Genetyki Klinicznej i Patomorfologii Uniwersytetu Zielonogórskiego zwróciła uwagę, że średnio 25 proc. chorych na raka jajnika, czyli co czwarta pacjentka, ma mutację albo w genie BRCA1, albo w BRCA2. (…) Jak wyjaśniła, mutacje dziedziczne nie występują tylko u kobiet, u których w rodzinie występował rak jajnika (czy rak piersi). Mutacje posiada nawet 40 proc. pacjentek, które zachorowały na raka jajnika i mają ujemny wywiad rodzinny. Dzieje się tak m.in. dlatego, że mutacje w genach BRCA mogą być przekazywane w linii męskiej.
- Dlatego standardem powinno być badanie w kierunku występowania mutacji w genach BRCA u każdej chorej na raka jajnika, jajowodu czy raka otrzewnej, jak najszybciej po jego wykryciu - powiedziała dr Stawicka-Niełacna. Jak dodała, bez wiedzy na temat mutacji kluczowej dla rozwoju nowotworu nie można pacjentce dobrze zaplanować leczenia onkologicznego.
Dr Chudecka-Głaz oceniła, że większość pacjentek z rakiem jajnika w Polsce nie ma wykonywanego tego badania.(…)

Leczenie raka jajnika polega na operacji usunięcia guza, następnie leczeniu uzupełniającym - chemioterapią, a w dalszej kolejności pacjentka powinna otrzymywać również leczenie podtrzymujące.
W leczeniu podtrzymującym u chorych z mutacjami w genach BRCA1/BRCA2 stosuje się bardzo nowoczesne leki - inhibitory PARP. - Te leki sprawiły, że jesteśmy świadkami czegoś niesamowitego - że z choroby śmiertelnej, jaką rak jajnika był jeszcze 20-30 lat temu, zaczynamy mieć chorobę o charakterze przewlekłym - powiedział prof. Paweł Knapp kierownik Uniwersyteckiego Centrum Onkologii w Białymstoku.
Jak wyjaśniła dr Chudecka-Głaz, jeżeli u pacjentki z nowo zdiagnozowanym rakiem jajnika po leczeniu chemioterapią zastosuje się inhibitor PAPR o nazwie olaparib, to ma ona szansę żyć znacznie dłużej - aż o 42 miesiące - bez nawrotu choroby, w porównaniu z pacjentką, która nie otrzyma inhibitora PARP w leczeniu podtrzymującym. - Te chore mogą prowadzić normalne życie, zajmują się dziećmi, rodziną, podróżują - powiedziała specjalistka.

- Obecnie posiadamy w Polsce program leczenia inhibitorami PARP w przypadku wznowy u pacjentek, które muszą spełniać określone kryteria. Wiemy, że stosowanie tych leków nie tylko wydłuża czas do kolejnej wznowy, ale też wydłuża całkowity czas przeżycia - przypomniał dr hab. Radosław Mądry, kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej Szpitala Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Potwierdził zarazem, że leki te są bardzo efektywne jako leczenie podtrzymujące w pierwszej linii leczenia. - Bardzo byśmy chcieli mieć program lekowy umożlwiający zastosowanie tych leków w pierwszej linii. To wielka szansa dla chorych - podkreślił.
Dr Chudecka-Głaz zaznaczyła, że dotychczas nie było tak dobrych wyników w leczeniu raka jajnika, jak te uzyskane w badaniu SOLO1 z olaparibem. - Dlatego brak refundacji tego leku boli - oceniła specjalistka. Dodała, że lek jest refundowany w leczeniu podtrzymującym u kobiet z nowo zdiagnozowanym rakiem jajnika aż w 24 krajach Unii Europejskiej, w tym w Bułgarii, Czechach, Estonii.
- Mam nadzieję, że w tym roku będziemy mieli nowy program lekowy z inhibitorami PARP. Ja na to liczę i takie dostałem informacje z ministerstwa, że to jest na ostatnim etapie legislacyjnym - powiedział prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

W odpowiedzi na pytanie o to, na jakim etapie znajduje się proces refundacyjny inhibitorów PARP w leczeniu podtrzymującym chorych z nowo zdiagnozowanym rakiem jajnika (jak również rakiem jajowodu i pierwotnym rakiem otrzewnej), Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Biura Prasowego Ministerstwa Zdrowia poinformowała, że obecnie w tym wskazaniu w MZ procedowane są wnioski o objęcie refundacją i ustalenie urzędowej ceny zbytu dla olaparibu.(…)"

Więcej: www.rynekzdrowia.pl