Używamy plików cookies do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki (odwiedź witrynę dostawcy Twojej przeglądarki aby dowiedzieć się jak to robić).
Aktualności

 

 

              REKLAMY

 

 

 

 

 

Rak prostaty nie ma lockdownu
2020-12-18

Odwołane wizyty kontrolne, strach przed zakażeniem wirusem w poradniach onkologicznych i brak jakichkolwiek zmian w dostępie do leczenia. Tak wyglądał rok 2020 z perspektywy pacjentów z rakiem gruczołu krokowego.

Według krajowego konsultanta ds. onkologii klinicznej prof. Macieja Krzakowskiego pacjenci onkologiczni zgłaszają się do lekarzy z coraz bardziej zaawansowanym nowotworem. Prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego ostrzega, że koronawirus może zabić, ale rak zabije na pewno bez szybkiej diagnozy i odpowiedniego leczenia. A prof. Jacek Jassem, Kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zachęca, żeby chorzy mimo pandemii nie ignorowali żadnych objawów. „W ostatnich miesiącach znacznie zmalała liczba chorych zgłaszających się na wizyty do lekarzy onkologów. Paraliżujący strach przed zakażeniem koronawirusem był silniejszy niż głos rozsądku. Niestety efekty zaniedbań okazały się katastrofalne - zatrważająco wzrosła liczba zaawansowanych nowotworów” - czytamy w oświadczeniu profesora.

Już od kilku lat rak gruczołu krokowego jest najczęstszym nowotworem u mężczyzn. Szacunkowa liczba nowych pacjentów w Polsce, zdiagnozowanych w roku 2020 może nawet przekroczyć 20 tysięcy. I choć większość z nich nie umrze z powodu raka prostaty, to niestety w krajach takich jak Polska, gdzie nie ma formalnego screeningu, nadal u ok. 20 procent osób choroba rozpoznana w stadium zaawansowanym, stanowi realne zagrożenie życia. I to nie tylko dla mężczyzn w podeszłym wieku, ale także tych dużo młodszych - czterdziestolatków prowadzących aktywne życie osobiste i zawodowe. Dlatego tak ważne jest rozpoczęcie leczenia jak najszybciej, kiedy organizm ma dużo siły, by walczyć z nowotworem.

Dużą zmianę w podejściu do leczenia raka prostaty przyniosły doniesienia z tegorocznego ASCO, największego i najbardziej prestiżowego kongresu onkologicznego na świecie. Pacjenci dowiedzieli się, że nowoczesne leki antyandrogenowe, takie jak enzalutamid, apalutamid czy darolutamid, zastosowane zanim pojawią się przerzuty, mogą nie tylko opóźnić ich pojawienie się nawet o 2 lata, ale także wydłużyć życie nawet o kilkanaście miesięcy.
Leki mają postać tabletek, są wygodne w stosowaniu, co jest szczególnie istotne w okresie pandemii, bo można je zażywać w domu. W opinii ekspertów są też skuteczne u zdecydowanej większości pacjentów, pozwalają im na życie w dobrej jakości i możliwość aktywności zawodowej i rodzinnej. Świat leczy w ten sposób od kiedy tylko te leki pojawiły się na rynku, w Polsce, żeby pacjenci z zaawansowanym rakiem prostaty mogli mieć do nich dostęp, muszą poczekać na pojawienie się przerzutów, czyli… na znaczne pogorszenie stanu zdrowia i postęp choroby!

Do pacjentów z rakiem prostaty nie trafiają argumenty o tym, że system ochrony zdrowia został zdominowany przez COVID-19. Oni nie przestali chorować i domagają się od resortu zdrowia możliwości leczenia nowoczesnymi lekami hormonalnymi, zwłaszcza takimi, które dzięki formie podania nie zmuszają ich do częstych odwiedzin w szpitalach, co ma niebagatelne znaczenie w obecnej rzeczywistości. Tak, jak znajdują się pieniądze na szczepionki, tak muszą się znaleźć na nowoczesne terapie w onkologii. Żeby się nie okazało, że po zakończeniu pandemii, nie będzie kogo szczepić…