Używamy plików cookies do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki (odwiedź witrynę dostawcy Twojej przeglądarki aby dowiedzieć się jak to robić).
Aktualności

 

 

              REKLAMY

 

 

 

 

 

Światowy Dzień Toalet 2020
2020-11-19

Według Światowej Organizacji Toalet (World Toilet Organization) na świecie więcej osób ma dostęp do telefonu komórkowego niż do sanitariatów. Jak w tym kontekście wygląda codzienność osób z zespołem pęcherza nadreaktywnego (OAB) i dlaczego Polska, jako jedyny kraj w Unii Europejskiej, nie refunduje nowoczesnych leków na tę poważną chorobę, która potrafi zrujnować życie bardziej niż cukrzyca i nadciśnienie?

Na zespół pęcherza nadreaktywnego (OAB) cierpi niemal 1/6 społeczeństwa. Jest rozpoznawany u 27 procent kobiet i 10,8 procent mężczyzn powyżej 18. roku życia*. Częstość jego występowania zwiększa się wraz z wiekiem i zwykle towarzyszą mu inne objawy ze strony dolnych dróg moczowych - naglące parcia z lub bez epizodów nietrzymania moczu oraz zwiększona liczba mikcji w dzień i w nocy. Ocenia się, że w Europie z powodu OAB cierpi niemal 50 milionów osób, w Polsce około 2-3 milionów. Każdego roku to schorzenie dotyka w naszym kraju 10-15 tysięcy nowych pacjentów.

Od wielu lat przedstawiciele Stowarzyszenia Osób z NTM "UroConti" próbują zmienić postrzeganie OAB jako "wstydliwej dolegliwości". Zadania nie ułatwiał fakt, że pacjentki (i pacjenci) niechętnie mówią o tym podczas wizyt lekarskich. Najczęściej "trzeba to z nich wyciągać", co jest tym trudniejsze, że tylko 1/3 pacjentów cierpiących na zespół pęcherza nadreaktywnego w ogóle zgłasza się do lekarza, a dwie trzecie z nich robi to po dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów. I to dopiero wtedy, gdy ich nasilenie wyklucza już normalne, dzienne i nocne funkcjonowanie.

Mimo licznych działań edukacyjnych prowadzonych przez "UroConti", nadal zdarza się, że OAB utożsamiane jest z "oznaką starzenia, z którą nie można nic zrobić". Czasami pacjentki słyszą to w gabinetach lekarskich albo same żyją w przeświadczeniu, że "mięśnie już nie takie jak w młodości i trzeba się z tym pogodzić". Część posiłkuje się wkładkami menstruacyjnymi, ale one nie są skuteczne.

- Zdarza się niestety, że nawet wśród lekarzy świadomość częstości tej choroby bywa niska. Lekarze pierwszego kontaktu, a nawet ginekolodzy czy urolodzy, nie pytają o te dolegliwości. A pacjentka sama z siebie raczej o nich nie mówi, bo albo się krępuje albo uważa się, że skoro lekarz nie pyta, to widocznie nie jest to nic ważnego. Co gorsza większość z nich nie potrafi wyjaśnić kobietom czym różni się wkładka menstruacyjna od specjalistycznej (urologicznej). Zazwyczaj przepisują stare, najtańsze leki, bo te najnowocześniejsze nadal nie są w Polsce refundowane. - oburza się Anna Sarbak, prezes "UroConti". Wszystkich zainteresowanych zachęcam do zajrzenia na naszą stronę internetową www.uroconti.pl, gdzie można pobrać za darmo "Poradnik dla pacjenta z pęcherzem nadreaktywnym".