Używamy plików cookies do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki (odwiedź witrynę dostawcy Twojej przeglądarki aby dowiedzieć się jak to robić).
Aktualności

 

 

REKLAMY

 

 

 

 

Pęcherz nadreaktywny - pytanie o pacjenta
2018-08-09

Pacjenci z zespołem pęcherza nadreaktywnego (OAB) nadal nie są leczeni zgodnie ze światowymi standardami.

Stowarzyszenie Osób z NTM "UroConti" od lat walczy o zmiany, ale nic nie wskazuje, żeby miało się to zmienić, skoro decydenci określają co prawda nietrzymanie moczu, jako bardzo istotny problem, ale już zespół pęcherza nadreaktywnego, czyli wskazanie, w którym nietrzymanie moczu musi być leczone - za umiarkowanie istotny, mimo iż choroba potrafi zrujnować życie bardziej niż cukrzyca czy nadciśnienie.
Kilka miesięcy temu Rada Przejrzystości wydała opinię nr 89/2018 w sprawie efektywności oraz przygotowania danych do rankingu produktów leczniczych w populacji osób powyżej 75. roku życia. W uzasadnieniu tej opinii, pacjenci ze Stowarzyszenia Osób z NTM "UroConti" przeczytali ze zdumieniem, że w kategorii leki urologiczne stosowane w nietrzymaniu moczu (solifenacyna i tolterodyna) "rada uznaje problem zdrowotny, jakim jest nietrzymanie moczu za bardzo istotny" ale wskazanie refundacyjne, w odniesieniu do którego rozpatrywana była skuteczność wymienionych leków, czyli nadreaktywność pęcherza moczowego - "za umiarkowanie istotny". 
Pacjenci uważają opinię Rady Przejrzystości za powierzchowną i nieobiektywną. 4 czerwca br. napisali w tej sprawie do Przewodniczącego Rady. Do dziś nie otrzymali odpowiedzi.

Od 2011 roku, we wskazaniu "zespół pęcherza nadreaktywnego", na liście leków refundowanych znajdują się tylko dwie substancje - solifenacyna i tolterodyna. Na świecie w ramach refundacji dostępnych jest wiele innych leków, np. mirabegron, darifenacyna, fesoterodyna, desmopresyna czy oksybutynina (w Polsce refundowana tylko u osób z SM, za granicą dostępna w formie plastrów w celu ograniczenia skutków ubocznych). Lekarze wybierają więc z minimum 4-6 substancji medycznych o różnych mechanizmach działania. Jeśli chodzi o leczenie OAB, to w pierwszym etapie leczenia pacjenci mają tylko dwa refundowane leki antycholinergiczne, w drugim, w przypadku niepowodzenia terapii I rzutu mają mirabegron, ale tylko przy pełnej odpłatności (150-200 zł miesięcznie). W trzecim etapie mają iniekcje z toksyny botulinowej, dostępnej tylko w wybranych szpitalach a w czwartej linii powinna być neuromodulacja nerwów krzyżowych, stosowana z powodzeniem na całym świecie od ponad 20 lat, ale w Polsce wciąż niedostępna pomimo podpisania przez Ministra Zdrowia stosownego rozporządzenia w kwietniu br.

Zdziwienie przedstawicieli UroConti budzi nie tylko kwestia pomijania środowisk pacjenckich w rekomendowaniu leków 75+ i oceny ich skuteczności. Źródłem niepokoju jest dla nich także polityka resortu, która wg pacjentów zniechęca producentów leków do składania wniosków refundacyjnych.

Pełna treść informacji prasowej




REKLAMA